Izrael oficjalnie domaga się od Stanów Zjednoczonych rekompensaty w związku z planowaną sprzedażą 48 myśliwców F-35 Arabii Saudyjskiej. Departament Stanu USA zatwierdził tę transakcję, która wymaga jeszcze zgody Kongresu. Izrael chce uzyskać dostęp do zaawansowanych technologii wojskowych, których dotąd mu odmówiono.
Planowana sprzedaż myśliwców F-35 Arabii Saudyjskiej
Departament Stanu USA zatwierdził potencjalną sprzedaż 48 myśliwców F-35A Lightning II Arabii Saudyjskiej. Maszyny te mają wersję z konwencjonalnym startem i lądowaniem. Całkowity szacunkowy koszt transakcji wynosi 24,3 miliarda dolarów i obejmuje także sprzęt pomocniczy oraz szkolenia. Umowa wymaga jeszcze przejścia procedury zatwierdzenia przez Kongres, który ma na to 30 dni od decyzji Departamentu Stanu. Jeśli Kongres nie zablokuje transakcji, pierwsze samoloty mogą trafić do Arabii Saudyjskiej za około pięć lat.
Według Departamentu Stanu sprzedaż ma poprawić zdolności Arabii Saudyjskiej do odstraszania obecnych i przyszłych zagrożeń oraz wzmocnić arabską flotę lotniczą, zwiększając jej zdolności do samoobrony w walce powietrznej i naziemnej. Amerykański wywiad zwraca uwagę na ryzyko, że przekazanie tej technologii może umożliwić Chinom pozyskanie lub kradzież amerykańskich rozwiązań technologicznych.
Izraelskie żądania rekompensaty i kontekst regionalny
Izrael jest obecnie jedynym państwem na Bliskim Wschodzie dysponującym myśliwcami F-35. Izraelska armia wyrażała wcześniej wolę, aby żadne inne państwo w regionie nie otrzymało tych maszyn, co pozwoliłoby jej zachować przewagę militarną. W reakcji na planowaną sprzedaż Izrael zamierza domagać się od USA rekompensaty w postaci dostępu do zaawansowanego uzbrojenia, którego dotąd Waszyngton mu nie udostępnił.
Izrael chce między innymi amunicji zdolnej do niszczenia głęboko położonych bunkrów, autonomicznych systemów uderzeniowych oraz rojów dronów. Ponadto Tel Awiw stara się o udział w rozwoju i produkcji utajnionych technologii wojskowych, broni kosmicznej oraz o amerykańskie wsparcie przy rozwoju pocisków przechwytujących dla systemów Arrow 4 i Arrow 5.
Choć Izrael i Arabia Saudyjska nie utrzymują oficjalnych stosunków dyplomatycznych, od lat współpracują nieformalnie w kwestiach bezpieczeństwa, zwłaszcza w obliczu zagrożenia ze strony Iranu oraz wspieranych przez niego jemeńskich rebeliantów Huti. Izrael wielokrotnie podkreślał, że zgoda na sprzedaż F-35 powinna być powiązana z normalizacją stosunków izraelsko-saudyjskich, do czego jednak jak dotąd nie doszło.
Arabia Saudyjska była narażona na irańskie ataki rakietowe i dronowe, które rozpoczęły się jako odpowiedź na amerykańsko-izraelski atak w lutym. Perspektywa wojny skłoniła ten kraj do zacieśnienia partnerstwa w dziedzinie bezpieczeństwa ze Stanami Zjednoczonymi. Zagrożenie stanowią również wspierani przez Iran jemeńscy rebelianci Huti, którzy zapowiedzieli rozszerzenie swoich ataków na Arabię Saudyjską, dopóki nie zakończy ona działań wojskowych w Jemenie.
Izrael zabiegał wcześniej, by zgoda na sprzedaż F-35 była powiązana z normalizacją stosunków z Arabią Saudyjską, jednak do tej pory nie doszło do oficjalnego nawiązania relacji dyplomatycznych między tymi państwami.
Planowana sprzedaż myśliwców F-35 Arabii Saudyjskiej oraz izraelskie żądania rekompensaty dotyczące dostępu do zaawansowanych technologii wojskowych stanowią istotne elementy obecnej sytuacji bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Transakcja wymaga jeszcze zatwierdzenia przez Kongres USA, a jej realizacja przewidziana jest na około pięć lat.

Komentarze
Linki do innych stron WWW w komentarzach są niedozwolone i takie komentarze są automatycznie odrzucane.